Przez Północny Atlantyk w wełnie merynosów
12 żeglarzy. 14 dni na morzu. I dwa komplety odzieży wełnianej dla każdego.

Załoga z Hamburgischer Verein Seefahrt właśnie wróciła z przygody życia przez Północny Atlantyk – a DILLING był na pokładzie. Innymi słowy, zabrali ze sobą nasze organiczne ubrania z wełny merynosów w podróż. Lina-Marie była jedną z żeglarek, a tutaj dzieli się swoimi doświadczeniami na pokładzie.
Na morzu kluczowa jest funkcjonalność
Załoga wzięła udział w oficjalnym wyścigu transatlantyckim RORC, gdzie wyzwaniem było jako pierwszym przepłynąć z Newport w USA do Cowes w Anglii.
„Nie było ani chwili, kiedy nie nosiliśmy ubrań DILLING”, mówi Lina-Marie. I nie bez powodu, gdyż według niej:
„pogoda na Atlantyku czasami zmienia się z godziny na godzinę. Zmiana ubrań może być niezwykle trudna, gdy łódź kołysze się na falach. Uważam, że odzież jest idealna do żeglarstwa, ponieważ dostosowuje się do warunków. W upalne dni wełna zapewniała komfortową ochronę przed słońcem, a w chłodne dni sprawdzała się jako ciepła warstwa podstawowa”.
Nosili bieliznę z wełny merynosów i topy z długimi rękawami, kurtki polarowe oraz softshellową odzież wierzchnią.
Brak pralki– żaden problem
Z uzasadnionych powodów na pokładzie nie ma pralki, mówi Lina-Marie:
„Ale to nie stanowiło problemu. Uważam, że komfort noszenia wełny merynosów przez wiele dni na morzu jest znakomity. Czuliśmy się świeżo i nie było czuć od nas nieprzyjemnych zapachów. A nie chcesz czuć się nieswojo, gdy 12 osób mieszka razem na 20 m².
Wraz z resztą załogi wróciła już do domu i jako jedna z pierwszych dotarła do mety, stając na podium.

„Mieliśmy niezapomniane doświadczenie i już nie mogę się doczekać wielu kolejnych przygód na morzu”




Odkryj więcej






